poniedziałek, 27 grudnia 2010

Heat 96-Lakers 80.

No i mamy powtórkę z przed roku kiedy to w podobnym stylu zespół Los Angeles Lakers został pokonany przez rywala w Świątecznym starciu. Lakersi poraz kolejny ulegli drużynie LeBrona Jamesa któremu najwyraźniej dobrze się gra w Staples Center w LA ( w tym starciu 27 pkt, 3FG 5-6,11 zbiórek,10 asyst ). Tylko 40 minut na parkiecie spędził Kobe i trafił jedyne 5 na 15 oddanych rzutów (17 pkt) . Wszystko właściwie rozstrzygnęło się w trzeciej części gry, chociaż jej początek wcale na to nie wskazywał. Koszykarze w białych strojach pomimo tego, że 44 punkty zdobyli z pomalowanego (Heat - 26) wcale nie sprawiali wrażenia, jakby wykorzystywali swoje centymetry. Nieskuteczny i mało przydatny był Pau Gasol, a Andrew Bynum pomimo, że całkiem nieźle sobie radził wchodząc z ławki, to wciąż nie czuł się w pełni sił co było widać, gdy przebywał na parkiecie.Słabo spisał się dzisiaj także Steve Blake, który nie trafił żadnego z pięciu rzutów zza łuku (te mogły okazać się kluczowe w spotkaniu), a mało widoczny był tym razem Matt Barnes (2 punkty i zbiórki). Artest dwukrotnie trafił za trzy (FG 3 - 8) i zgromadził 8 punktów, 5 zbiórek i 4 asysty jednak jego obrona nie miała żadnego wpływu na poczynania LeBrona w ataku, a sam Ron Ron zapisał na swoim koncie już na samym początku dwa niepotrzebne przewinienia.Lakers po raz kolejny w tym sezonie, kiedy przegrywają jeden mecz, przegrywają też kolejny, który najczęściej ma miejsce, gdy grają oni w białych strojach (zazwyczaj były to niedziele, dziś - święto, więc również biały kolor koszulek) i tym samym zanotowali oni 9 porażkę w sezonie. Zostali przez to wyprzedzeni przez Utah Jazz w konferencji zachodniej, którzy dla przypomnienia - wygrali póki co jedyne rozegrane starcie z ekipą z Los Angeles.Czy tak wysoka przegrana podziała na mistrzów NBA jak zimny prysznic? Oby tak i prędzej czy później zobaczymy w akcji prawdziwe oblicze zespołu, którego kiedyś gwiazdami byli tacy zawodnicy jak George Mikan, Jerry West, Wilt Chamberlain, Kareem Abdul - Jabbar czy też Magic Johnson. Kolejne starcie już we wtorek, z liderem - San Antonio Spurs.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz